biester
Puls Branży

Śledztwa wobec mafii śmieciowych

Obecnie prokuratura prowadzi kilka dużych śledztw wobec siatek firm zamieszanych w nielegalny obrót odpadami.

Nabiera tempa afera związana ze spółka Metalika Recycling. Obecnie działania przedstawicieli Prokuratury Regionalnej w Łodzi dotyczą działalność przynajmniej 700 podmiotów zajmujących się gospodarowaniem odpadami. Prokuratorzy postawili zarzuty już 59 osobom, kilkadziesiąt z nich wciąż przebywa w areszcie. Śledztwo jest jednym z największych tego typu spraw w Polsce. Prezesowi spółki postawiono zarzut dokonania 4 316 czynów nielegalnych. 

Prokuratura zdradza coraz więcej na temat przestępczego procederu. - W przeciwieństwie do spraw dotyczących wyłudzeń VAT-u w tym przypadku nie mówimy o skomplikowanym łańcuszku podmiotów a o mafijnej pajęczynie, gdzie relacje pomiędzy poszczególnymi podmiotami i osobami są bardziej skomplikowane - przyznaje w rozmowie z WP SportoweFakty Krzysztof Bukowiecki, rzecznik prasowy Prokuratury Regionalnej w Łodzi.

Wiadomo też, na czym konkretnie miało polegać poświadczanie nieprawdy przez zamieszane w sprawę podmioty. - Bardzo często zdarzało się, że na etapie odbioru przez pośrednika odpadów od producenta te odpady "cudownie” zmieniały swoją kategorię. Z odpadów komunalnych stawały się choćby odpadami mineralnymi, które można było wsypać do żwirowisk. Firmy prowadzące legalną działalność były wykorzystywane do tego, by przyjmować odpady, które nie powinny się tam znaleźć. Mieliśmy do czynienia z bombą ekologiczną i protestami lokalnej społeczności - opowiada prokurator Bukowiecki.

Inny sposób tej działalności to odpady zawożone do podmiotów, które tylko na papierze zajmowały się ich zagospodarowaniem. Zazwyczaj dotyczyło to odpadów niebezpiecznych, jak lakiery, farby. Spółki, prowadzone przez słupy, wynajmowały opuszczone hale magazynowe, albo wynajdowały opuszczone wyrobiska i niezagospodarowane tereny, gdzie te śmieci nielegalnie składowano.

- Rola poszczególnych osób w tym procederze będzie opisana szczegółowo przez prokuratora podczas finalizowania sprawy. Często zdarzało się, że choć pośrednik odebrał odpady komunalne, to później wykazywał odpady o tej samej gramaturze, ale już innej kategorii. Wtedy właśnie mamy do czynienia z poświadczeniem nieprawdy w dokumentach. Drugim momentem poświadczającym nieprawdę było wystawianie dokumentów mających potwierdzić, że transporty odbywały się do określonych miejsc, choć w rzeczywistości odpady nigdy tam nie trafiały, albo w ogóle nie były transportowane - dodaje rzecznik prokuratury.

Tempa nabiera również śledztwo wobec mafii śmieciowych na Dolnym Śłąsku. Sprawę komplikuje tutaj uwikłanie polityczne oraz prawodpodobny udział służb specjalnych. Jednak prokuratura przedstawiła już pierwsze akty oskarżenia.

Dodaj ofertę pracy