Jeszcze dwa lata temu recyklerzy byli królami plastiku. Dziś walczą o przetrwanie. Pandemia, która chwilowo uczyniła z nich bohaterów zielonej transformacji, ustąpiła miejsca rzeczywistości taniego polimeru pierwotnego, rachunków za prąd wyższych niż marże i maszyn, które pamiętają jeszcze czasy wejścia Polski do UE.
Złoty czas recyklingu minął szybciej niż sezon na truskawki
Między 2019 a 2022 rokiem branża rosła jak na drożdżach: CAGR 15–17%, produkcja sprzedana z 1,6 do 3,5 mld zł, a niektórzy recyklerzy zderzali się już z problemem… braku surowca. Kto miał baloty, ten rządził. W 2021 roku rentowność przekroczyła 10%, a po halach produkcyjnych niosło się nowe słowo-klucz: „GOZ”. Tyle że teraz z tych trzech liter została tylko jedna — Z, jak zapaść.
W 2024 r. produkcja jeszcze symbolicznie urosła (+2,5% r/r), ale zyskowność całego sektora stopniała do 2,5%. A 2025 i 2026 to – jak czytamy w raporcie Plastics Review – lata krytyczne. I to nie w sensie literackim.
Dziś w Polsce działa około 250 firm recyklingowych. Ponad 90% z nich to MŚP – rodzinne, rzemieślnicze, często z jednym ekstruderem i starym młynem. Z setki największych firm tylko pięć przekracza 100 mln zł obrotu, ale to one robią jedną trzecią całego rynku. Mamy też kuriozalną strukturę eksportu: 65% granulatów wyjeżdża z kraju, z czego połowa do Niemiec. Innymi słowy – recyklujemy w Polsce, żeby produkować w Niemczech. Krajowe zużycie polimerów pokrywamy recyklatami w mniej niż 5% – reszta to marzenie o samowystarczalności.
Nie ma sensu pudrować rzeczywistości. Recyklerzy tracą średnio cztery z każdych dziesięciu ton, które wjeżdżają na linię. Część przez zanieczyszczenia, część przez kiepski sort, resztę zjada energia. Nic dziwnego, że biznes przestał się spinać.
Skończył się rynek surowca
PVC, PS, PET – rentowność recyklingu to zjazd po równi pochyłej: PVC (-2,7%), PS/ABS (-2,0%), PET (-1,8%). To już nie produkcja, to walka o przetrwanie. „Butelka w butelkę” brzmi ładnie w unijnych dokumentach, ale przy obecnych cenach pierwotnego PET-u — to czysta poezja, a nie ekonomia.
Na plusie pod względem rentowności produkcji jeszcze trzymają się poliolefiny: HDPE (+4,4%), PP (+4,4%), LDPE/LLDPE (+3,5%). To w tych sektorach działają firmy, które realnie zamknęły pętlę – nie sprzedają regranulatu, tylko z niego produkują. Donice, rury, worki, folie, skrzynki, palety – skromnie, ale stabilnie. To oni są nowymi realistami w świecie, w którym ideologia GOZ zderzyła się z rachunkiem za prąd.
Raport Plastics Review nie pozostawia złudzeń: 'To już nie jest rynek surowca. To rynek produktu. Recyklat bez własnego zastosowania staje się odpadem, a recykler bez produkcji – pośrednikiem bez marży. Słowem: handlowy recykling się skończył. Zostaną tylko ci, którzy zbudują produkt z własnego odpadu.
Wolumen mechanicznego recyklingu w Polsce zatrzyma się na poziomie ok. 500 tys. ton rocznie. Nie będzie spektakularnych wzrostów, za to będą bankructwa, przejęcia i fuzje. Szacuje się, że 1/3 obecnych firm zniknie z rynku do 2028 roku. Branża przestaje się rozrastać, zaczyna się porządkować – po cichu, ale bezlitośnie.
Wielcy gracze obiecują rewolucję chemiczną. Na razie jednak nie ma w Polsce ani jednej dużej działającej instalacji. Projekty są, konferencje trwają, granty się piszą – ale efektów brak. Dla małych i średnich recyklerów to temat równie odległy, co loty na Marsa.
I prawo recyklingu UE
„Im więcej firm upadnie na Zachodzie, tym więcej przetrwa na Wschodzie UE” – rzuca lapidarnie Waldemar Sobański, autor raportu. I trudno o bardziej branżową prawdę.
Popyt na recyklaty w Unii nie rośnie – ustawił się na stabilnie niskim poziomie. Ale ktoś wciąż musi go zaspokoić. A że przez Niemcy, Holandię i Belgię przetoczyła się fala recyklingowych bankructw – firmy padały jak muchy pod ciężarem długów inwestycyjnych, kosztów pracy i energii – ciężar produkcji zaczyna przesuwać się tam, gdzie jeszcze ktoś działa.
Nie dlatego, że Wschód jest silniejszy. Dlatego, że Zachód chwilowo odpadł.
Zachodnie rządy właśnie uruchamiają programy ratunkowe, podpinają recyklerów do państwowej kroplówki finansowej i zalewają rynek pomocą publiczną, by ratować własne moce przerobowe.
W Polsce? Tu kroplówki nie będzie
Nasze rezerwy – niższe koszty pracy i niewielkie zadłużenie recyklerów – właśnie się kończą. A przy obecnej rentowności niższej niż przeciętna dla krajowego przemysłu nie da się prowadzić inwestycji rozwojowych, a nawet odtworzeniowych. Do tego dochodzi bezradność lobbingowa branży i państwo obciążone długiem, które nikogo nie będzie ratować.
Dlatego w wyścigu o przetrwanie zadecydują nie programy rządowe, nie dotacje, nie unijne slogany GOZ. Zadecydują — jak zawsze w polskim recyklingu — indywidualne predyspozycje, elastyczność i twardość przedsiębiorców. Przetrwa ten, kto potrafi szybko ciąć, szybko zmieniać i szybko reagować. Tu wygra nie największy — tylko najbardziej odporny.
Kluczowe wskaźniki branży
|
Wskaźnik |
Wartość (2024) |
Trend |
|
Wartość produkcji sprzedanej |
3,0 mld PLN |
+2,5% r/r |
|
Rentowność netto sektora |
2,5% |
↓ z 9,2% (2022) |
|
Wolumen produkcji Wolumen handlowy |
800 tys. ton 500 tys. ton |
+6,6% r/r constans |
|
Straty procesowe |
~40% |
stabilnie wysokie |
|
Eksport |
>65% (Niemcy ~50%) |
stabilnie wysoki |
|
Udział recyklatów w pokryciu zużycia polimerów |
<5% |
dramatycznie niski |

Opracowanie: redakcja eplastics.pl na podstawie raportu „Rynkowy Obraz Przemysłu Recyklingu Tworzyw Sztucznych w Polsce” Waldemar Sobański, Konferencja Recyklingowa, październik 2025. Kontakt: redakcja@eplastics.pl


