Ineos chce stanąć na czele krucjaty przeciwko taniemu, wysokoemisyjnemu importowi z Azji, Bliskiego Wschodu i Stanów Zjednoczonych, który zagraża europejskiej produkcji i przed którym – jak twierdzi – nie ma skutecznych środków obrony na poziomie UE.
Brytyjska grupa jest w trakcie składania dziesięciu skarg antydumpingowych do Komisji Europejskiej. Wnioski o cło zostały już złożone w odniesieniu do ABS i 1,4-butanodiolu (BDO). Do Brukseli zostaną złożone kolejne wnioski dotyczące PVC, MEG (monoetylenoglikolu), PTA, polietylenoglikolu, octanu butylu, sody kaustycznej, kwasu octowego i bezwodnika octowego oraz poliolefin.
Celem jest ochrona zakładów produkcyjnych, wykwalifikowanych pracowników i wieloletnich inwestycji, a także zabezpieczenie strategicznych łańcuchów wartości w kluczowych sektorach, takich jak motoryzacja, obronność, elektronika, budownictwo, opakowania i farmaceutyka.
Temat ten jest już wielokrotnie poruszany przez grupę chemiczną oraz jej założyciela i dyrektora generalnego, Jima Ratcliffe'a: „Firmy europejskie działają z kosztami energii trzy- lub czterokrotnie wyższymi niż w Azji czy Stanach Zjednoczonych i muszą ponosić jednostronne koszty emisji CO2, podczas gdy zagraniczni importerzy nie płacą ani jednego, ani drugiego” – stwierdza grupa chemiczna. Konsekwencje są oczywiste: „Według danych Cefic , import z Chin wzrósł o 8,3% tylko w pierwszej połowie 2025 roku, zalewając rynek produktami wysokoemisyjnymi, które generują jedynie ułamek naszych kosztów energii i nie płacą za emisję CO2”.
Koncern Ineos ubolewa nad nieskutecznością dotychczasowych działań. „W Brukseli jest zbyt wiele przypadków, zbyt mało personelu i reakcja jest zbyt powolna”.
W przypadku ABS Komisja przyznaje, że europejscy producenci ponoszą straty odpowiadające 67% ich normalnej rentowności, mówi Steve Harrington, dyrektor generalny Ineos Styrolution. Mimo to proponuje cła antydumpingowe w wysokości 3,7% , które są całkowicie nieskuteczne. „To samookaleczenie przemysłu ” – zauważa Harrington, potępiając realne zagrożenie dla sześciu europejskich zakładów i ponad 1000 miejsc pracy koncernu.
Instytucje UE są również krytykowane za ograniczone zasoby i biurokratyczną powolność, co otwiera pole dla międzynarodowych konkurentów. „Europa mówi o autonomii, odporności i Zielonym Ładzie ” – mówi Tom Crotty, dyrektor grupy Ineos. „Ale w obliczu dumpingu okazuje jedynie słabość . Zakłady są zamykane, rośnie import produktów wysokoemisyjnych, a politycy śpią u steru. Jeśli Europa szybko się nie obudzi, straci nie tylko swój przemysł chemiczny: straci fundamenty całego europejskiego sektora produkcyjnego."
Ineos ma w UE 15 zakładów i zatrudnia w nich bezpośrednio ok 5 000 ludzi.


