rr
Puls Branży

Mikroplastik: zawyżone wyniki badań?

Czy naukowcy od początku mylili się co do obecności mikroplastiku w naszych organizmach? „ The Guardian” doniósł o „rewelacyjnych” obawach, że zanieczyszczone próbki i fałszywie zawyżone wyniki mogły doprowadzić do negatywnego zniekształcenia wyników badań, co przyniosło nieproporcjonalne środki zaradcze.

Choć „The Guardian” podkreśla, że ​​„nie ma żadnych przesłanek wskazujących na nieuczciwe praktyki”, naukowcy wyrazili obawy, że badacze – niektórzy z nich o „ograniczonym doświadczeniu analitycznym” – nie przeprowadzali rutynowych kontroli naukowych w trakcie swoich badań i pospieszyli się z publikacją przekłamanych wyników.

Dr Frederic Béen, adiunkt w grupie badawczej Chemistry for Environment & Health na Vrije Universiteit Amsterdam, zauważa, że ​​„sporo prac” nie przestrzegało „bardzo standardowych” praktyk laboratoryjnych, takich jak powtarzanie pomiarów, zapobieganie zanieczyszczeniu tła i uwzględnianie ślepych prób.

W jednym z przykładów dr Dušan Materić z Wydziału Chemii Analitycznej Środowiskowej Centrum Badań Środowiskowych Helmholtza zakwestionował wyniki badania, w którym naukowcy twierdzili, że zidentyfikowali 10 000 cząsteczek nanoplastiku na litr wody butelkowanej. Argumentuje, że niewystarczająca kontrola jakości i brak uwzględnienia zanieczyszczeń powstałych w trakcie przetwarzania próbek – zarzuty, którym pierwotni badacze zaprzeczyli – sprawiają, że ostateczna wartość jest „ zasadniczo niewiarygodna ”.

Kolejne badanie miało na celu zbadanie obecności mikro- i nanoplastiku w tkance mózgowej. Inni naukowcy skrytykowali „metodologiczne wyzwania artykułu, takie jak ograniczone kontrole zanieczyszczeń i brak etapów walidacji, które mogą wpływać na wiarygodność raportowanych stężeń”.

Materić posunął się nawet do nazwania tego badania „żartem ” , dodając: „Wiadomo, że tłuszcz powoduje fałszywie dodatnie wyniki na obecność polietylenu […] Mózg składa się [w przybliżeniu] z 60% tłuszczu, a wątroba [w przybliżeniu] z 5%, dlatego w mózgu znajduje się [w przybliżeniu] 10 razy więcej „plastiku”.

Dr Cassandra Rauert, chemiczka środowiskowa z Uniwersytetu Queensland , uważa, że ​​„wiele” zgłaszanych stężeń cząstek plastiku w organizmie jest „całkowicie nierealistycznych”. Na podstawie „tego, co wiemy o rzeczywistym narażeniu na plastik w naszym codziennym życiu”, uważa, że ​​„biologicznie nieprawdopodobne” jest, aby cząstki o masie od 3 do 30 mikrometrów przedostały się do krwiobiegu.

„To tak naprawdę nanocząsteczki plastiku mogą przekraczać bariery biologiczne i tego właśnie oczekujemy w ludzkim organizmie” – kontynuuje. „Ale obecne instrumenty, którymi dysponujemy, nie są w stanie wykryć nanocząsteczek”.

Wyjaśnia, że ​​jej opinia „nie jest krytyką” innych naukowców: „Używają tych technik, ponieważ nie mamy do dyspozycji niczego lepszego. Jednak wiele badań, które publikowaliśmy, wykorzystuje tę technikę bez pełnego zrozumienia danych, jakie ona dostarcza”.

Podobnie, prof. Marja Lamoree, profesor chemii analitycznej dla środowiska i zdrowia na Vrije Universiteit Amsterdam, wskazuje, że niektóre badania nie są prowadzone przez ekspertów w dziedzinie chemii analitycznej i że wiele istniejących laboratoriów nie nadaje się do tego rodzaju badań. Podkreśla na przykład niebezpieczeństwo pobierania próbek tkanek stałych na salach operacyjnych „pełnych plastiku”.

W odpowiedzi na krytykę prof. Matthew Campen – dyrektor Centrum Metali w Biologii i Medycynie Uniwersytetu Nowego Meksyku i starszy autor badania dotyczącego tkanki mózgowej – twierdzi, że naukowcy znajdują się na „wczesnym etapie” zrozumienia wpływu mikro- i nanoplastiku na zdrowie.

„Nie ma żadnego przepisu na to, jak to zrobić” – powiedział w wywiadzie dla „The Guardian”. „Większość krytyki pod adresem dotychczasowych prac (tj. z naszego laboratorium i innych) była oparta na domysłach i nie opierała się na rzeczywistych danych.

„Zauważyliśmy liczne możliwości udoskonalenia i staramy się przeznaczać nasze ograniczone zasoby na tworzenie lepszych analiz i danych, zamiast nieustannie angażować się w dialog”.

Marja Lamoree jest również główną autorką wstępnego badania, które rzekomo wykrywa mikroplastik w ludzkiej krwi. Choć twierdzi, że jej badania prawidłowo zidentyfikowały cząsteczki plastiku, dopuszcza wahania w szacowanej ilości obecnego plastiku, przyznając, że badania nad mikro- i nanoplastikiem w ludzkim ciele są „jeszcze niedojrzałą dziedziną”.

Mimo to naukowcy obawiają się, że niedokładne ustalenia mogą doprowadzić do wprowadzenia nieproporcjonalnych zasad i regulacji lub nasilić działania lobbingowe mające na celu sprzeciwienie się ograniczeniom dotyczącym zanieczyszczenia plastikiem.

Béen przyznaje jednak, że techniki analityczne są coraz lepsze i komentuje: „Myślę, że coraz mniej jest wątpliwości co do obecności mikro- i nanoplastiku w tkankach. Wyzwaniem wciąż jest dokładne określenie jego ilości. Myślę jednak, że coraz bardziej zawężamy tę niepewność”.

Podczas gdy Rauert stwierdza, że ​​naukowcy „zdecydowanie chcą wiedzieć, co się dzieje”, gdy ludzkie ciało jest narażone na działanie mikro- i nanoplastiku, i „będą nad tym pracować”, Lamoree podsumowuje, że naukowcy powinni wspierać „znacznie bardziej otwartą komunikację” w trakcie prac nad uzyskaniem bardziej jednoznacznej odpowiedzi.

Dodaj ofertę pracy