plastpol
Wiadomości

Nierealne poziomy recyklingu

W większości krajów członkowskich Unii Europejskiej dyrektywy tzw. Pakietu Recyklingowego czekają jeszcze na przeniesienie do prawa lokalnego. Jednak zawarte w europejskich normach prawnych wytyczne co do tzw. kwot recyklingowych już dzisiaj powodują dużą irytację i intensywną dyskusję na temat szans ich realizacji.

W grudniu 2018 r. w biuletynie Unii Europejskiej został opublikowany tzw. Pakiet Recyklingowy. W jego skład wchodzą m.in. nowele ramowej dyrektywy odpadowej, dyrektywy w sprawie opakowań oraz dyrektywy w sprawie składowania odpadów. Cały pakiet musi zostać, najpóźniej do 5 lipca 2020 r., w pełni zintegrowany w przepisach prawnych poszczególnych krajów członkowskich.

Unijne plany zakładają recykling na poziomie 55% w roku 2025, 60% w roku 2030 i 65% w roku 2035.

Nieudane eksperymenty

Osobom nieco wtajemniczonym w historię wiedeńskiej gospodarki odpadami znana jest instytucja Rinter AG. Ten olbrzymi budynek w kształcie namiotu powstał z końcem lat 70. ubiegłego stulecia, a inwestycja miała na celu wysortowanie z masy odpadów komunalnych wszystkich możliwych do recyklingu materiałów. Zakład Rinter AG szybko ogłosił swoją upadłość. Eksperyment się nie udał.

Efektem plajty eksperymentu Rinter AG stało się w Wiedniu wprowadzenie na dużą skalę oddzielnej zbiórki odpadów. Oddzielna zbiórka odpadów była, jest i będzie zaledwie koniecznością wynikającą z braku odpowiednich technologii umożliwiających władzom administracyjnym przejęcie pełnej odpowiedzialności za gospodarkę odpadami. Ta działalność powinna w tej samej mierze leżeć w gestii administracji publicznej, jak ma to miejsce w przypadku np. kanalizacji, oczyszczania ścieków czy zaopatrzenia miast w wodę pitną.

W przypadku gospodarki odpadami część zadań komunalnych musiała zostać przekazana w ręce obywateli, ponieważ inaczej recykling nie byłby możliwy. Jednakże w momencie, gdy technologie segregacji odpadów osiągną odpowiedni poziom (już niewiele do tego stanu brakuje), zobowiązanie społeczeństwa do bezpłatnej pracy straci swoje podstawy prawne i moralne. Pewnego dnia dzisiejsza, bardzo intensywna oddzielna zbiórka odpadów nie będzie już konieczna.

W kontekście tych przemyśleń należy jednak najpierw spojrzeć krytycznie na najnowsze osiągnięcia brukselskiej polityki.

Nierealne do spełnienia wymogi

Jednym z bardzo intensywnie dyskutowanych tematów jest sprawa opakowań z tworzyw sztucznych. Unia Europejska wymaga od roku 2025 poziomu recyklingu tych odpadów w wysokości 50%.

Austria osiągnęła dotychczas oficjalnie poziom 34%, ale właściwie tylko 26% (Wiedeń 13%), ponieważ dotychczasowe obliczenia opierały się na zasadzie „ilość oddzielnie zebrana oznacza automatycznie ilość poddaną recyklingowi”. Ta metoda była przez Unię Europejską tolerowana, w myśl aktualnych przepisów prawnych w przyszłości będzie ona jednak zabroniona. Do kwoty recyklingu będą mogły być zaliczane jedynie te ilości odpadów, które faktycznie wprowadzone zostaną do produkcji jako recyklat.

Jak dalekie od rzeczywistości są założenia UE, dowodzi następujący rachunek: aby osiągnąć 50% recyklingu danego materiału (w tym wypadku opakowań z tworzyw sztucznych), należałoby doprowadzić efektywność oddzielnej zbiórki do 80%. Z tej masy należałoby wysegregować następne 80%, a z tych wysegregowanych 80% dalsze 80% musiałoby trafić do produkcji jako recyklat (0,8 * 0,8 = 0,64; 0,64 * 0,8 = 0,512). Daje to wskaźnik raptem 51,2%.


Fragmenty artykułu „Ślepa uliczka europejskiej gospodarki odpadami” autorstwa Wojciecha Rogalskiego, kierownika Referatu Planowania Strategicznego Gospodarki Odpadami Wydziału 48 Magistratu Miasta Wiednia został opublikowany w grudniowym wydaniu „Przeglądu Komunalnego”.