KGL_new
Wiadomości

Miasta kontra plastik

Jednorazowe sztućce i naczynia znikają masowo z urzędów, a w ślad za nimi – plastikowe butelki z wodą.

Walka o klimat to nie jest już tylko puste hasło. Warszawa, Kraków, Wrocław, Łódź, Poznań, Gdańsk, Wałbrzych oraz wiele innych miast rezygnuje z plastikowych butelek, naczyń i sztućców. Wałbrzych idzie krok dalej: wprowadza zakaz korzystania z jednorazowych torebek oraz wprowadza strefy wolne od jednorazowego plastiku. Włodarze innych miast chwalą jego inicjatywę, ale uważają też za ryzykowną.

Bez foliówek da się żyć

Za prekursora walki z plastikiem uważa się Wałbrzych. Ostatnia uchwała tego miasta jest na ustach wszystkich. Jest bowiem odważna: przewiduje, że nieruchomości komunalne w Wałbrzychu będą strefą wolną od produktów z tworzyw sztucznych. Chodzi m.in. o pojemniki na żywność i napoje, widelce, noże, talerze czy butelki.

– Zakaz dotyczy miejskich placówek, takich jak: żłobki, przedszkola, szkoły, baseny, hale sportowe czy biura – tłumaczy Roman Szełemej, prezydent Wałbrzycha.

Wejdzie on w życie po upływie trzech dni od publikacji uchwały w Dzienniku Urzędowym Województwa Dolnośląskiego.

Od września też sklepy i hurtownie nie będą mogły w Wałbrzychu sprzedawać torebek foliowych. Za naruszenie zakazu będzie grozić grzywna do 500 zł.

Jednorazówki znikają

Samorządy trzymają kciuki za Wałbrzych i wprowadzają zakazy, ale na mniejszą skalę. Niektóre nie mają też złudzeń.

– Z pewnością każde działanie, które przyczyni się do ratowania środowiska naturalnego, zasługuje na pochwałę. W Tychach zdecydowaliśmy, że zaczynamy od siebie: urzędu miasta. Oczywiście, zachęcamy do tego, by z plastiku zrezygnowały miejskie instytucje, spółki, firmy działające w mieście i sami mieszkańcy. Ale to muszą być decyzje świadome, a ich wdrożenie wymaga czasu. Nie da się w ciągu kilku dni wszystkiego zmienić – wyjaśnia Ewa Grudniok, rzeczniczka UM Tychy.

– Nie analizowaliśmy możliwości wprowadzenia zakazu stosowania toreb z tworzyw sztucznych jednokrotnego użytku. Naszym zdaniem leży to poza kompetencjami samorządu – twierdzi Kamil Popiela z Urzędu Miasta Krakowa.

– Rozważyliśmy wprowadzenie zakazu sprzedaży foliówek w stolicy. Podjęcie uchwały jest jednak ryzykowne. Przepisy unijne nakładają obowiązek wprowadzenia zakazu korzystania z torebek do końca 2021 r. Na razie nie ma żadnej polskiej ustawy regulującej te kwestie. Dopóki jej nie będzie, dopóty tego typu zakazy w akcie prawa miejscowego mogą być nieskuteczne – mówi Michał Olszewski, wiceprezydent Warszawy.

Zaczęło się w Łodzi

„Walka” z plastikiem – a konkretnie foliówkami w handlu – zaczęła się w 2008 r. w Łodzi – tłumaczy Monika Pawlak z łódzkiego magistratu. – Krzysztof Piątkowski, obecnie poseł KO, a wówczas wiceprzewodniczący łódzkiej rady miejskiej, zainicjował i złożył w Sejmie obywatelski projekt ustawy zakazującej stosowania foliówek w handlu i usługach. Była to odpowiedź na unieważnienie przez wojewodę uchwały łódzkich radnych zakazującej foliówek w łódzkich sklepach. Konsekwencją tych działań było ograniczenie lub wycofanie z obiegu toreb foliowych przez hipermarkety – dodaje.

Obecnie Łódź również stara się dbać o środowisko. W 2020 r. Urząd Miasta Łodzi zrezygnował z zakupu 18 tys. plastikowych butelek rocznie na rzecz łódzkiej kranówki. Rok wcześniej z takiego rozwiązania skorzystali łódzcy radni na posiedzeniach komisji i sesjach. Spółki miejskie są również zachęcane do takiej zmiany. Podobne jest w innych miastach.

Prezydent Wałbrzycha jest dobrej myśli. – Będziemy walczyć do końca, jak trzeba, to i w sądzie. Liczymy jednak, że wojewoda nie zakwestionuje uchwały. Przyświeca jej przecież szczytny cel. Ktoś musi zacząć walczyć. Uda się. Na pewno – uważa Roman Szełemej.