Problemem nie jest już zbieranie jak największej liczby opakowań plastikowych poprzez selektywną zbiórkę odpadów, ale znalezienie podmiotów chętnych do przechowywania, sortowania, a następnie poddawania tych odpadów recyklingowi, biorąc pod uwagę fakt, że popyt na materiały z odzysku na rynku przetwórczym jest bardzo niski, nawet w przypadku materiałów, na które kiedyś istniało duże zapotrzebowanie.
Powodów jest wiele, począwszy od trudności produkcyjnych, poprzez konkurencję ze strony tworzyw sztucznych pierwotnych, których cena stanowi obecnie ułamek ceny tworzyw poddanych recyklingowi, aż po import materiałów poddanych recyklingowi z krajów azjatyckich. Hale magazynowe i sortownicze są już przepełnione, a popyt na recyklaty ustał w całej Europie, sygnalizują recyklerzy. - Jeśli nie znajdzie się rozwiązania, system będzie skazany na całkowite zatrzymanie.
Selektywna zbiórka odpadów plastikowych nie może zostać wstrzymana, jednak składowiska odpadów komunalnych są pełne, powstaje więc pytanie: gdzie trafi ta nadwyżka? Inne kraje europejskie znajdują się w podobnej sytuacji.
Sytuacja ta byłaby nie do pomyślenia jeszcze kilka lat temu, kiedy pojawiło się pytanie, czy wraz z wprowadzeniem nowych przepisów UE, takich jak SUP lub PPWR, będzie wystarczająco dużo materiału do recyklingu, aby zaspokoić popyt rynkowy. Teraz mamy do czynienia z paradoksem: chociaż obywatele UE nadal angażują się w selektywną zbiórkę odpadów, a krajowe systemy zarządzania nimi działają coraz wydajniej i skuteczniej, coraz trudniej jest ekonomicznie wykorzystać to, co zbieramy.


