Przełomowe badanie przeprowadzone przez duńskich i brytyjskich naukowców ujawnia brutalną rzeczywistość: kraje nordyckie zużywają ogromne ilości plastiku, a poddają recyklingowi jedynie ułamek. Wyniki podważają ekologiczną reputację regionu i wskazują na pilne luki w zakresie gospodarki o obiegu zamkniętym.
Naukowcy z Uniwersytetu Południowej Danii i Uniwersytetu Cambridge po raz pierwszy zmapowali pełny przepływ plastiku w regionie nordyckim. Ich praca pokazuje, że Dania, Norwegia, Szwecja, Finlandia i Islandia posiadają największe na świecie zasoby plastiku na mieszkańca. Każdy mieszkaniec ma około 1,1 tony plastiku zalegającego w samochodach, budynkach, elektronice i sprzęcie gospodarstwa domowego.
Badanie potwierdza również, że Dania i Norwegia zużywają około 200 kg plastiku na osobę rocznie, co stanowi prawie dwukrotność średniej UE. Jednak wysiłki w zakresie recyklingu pozostają daleko w tyle za tymi wysokimi poziomami zużycia. Tylko 4–6% plastiku jest poddawane recyklingowi w kraju, a kolejne 7–10% jest eksportowane w celu recyklingu. W rezultacie rzeczywisty wskaźnik recyklingu wynosi zaledwie 13–14%.
Tymczasem spala się od 70% do 90% odpadów plastikowych. Dania spala najwięcej w przeliczeniu na mieszkańca. Naukowcy zauważają, że wiele statystyk uwzględnia jedynie opakowania, które stanowią około jednej trzeciej całkowitego zużycia plastiku. Większość tworzyw sztucznych w ogóle nie trafia do obiegu recyklingu.
Naukowcy zbadali również rozwiązania i obliczyli, że zwiększenie recyklingu mechanicznego mogłoby podnieść ten wskaźnik do 27%. Jednak taka zmiana wymagałaby siedmiokrotnego zwiększenia obecnych mocy produkcyjnych.
Recykling chemiczny mógłby zwiększyć całkowity odzysk do prawie 50%, twierdzą badacze. Jednak ta opcja wymaga współpracy międzynarodowej, ponieważ w wielu krajach nordyckich brakuje krajowych mocy produkcyjnych w zakresie tworzyw sztucznych. Naukowcy wskazują również na potrzebę wychwytywania dwutlenku węgla, ponieważ region jest w dużym stopniu zależny od spalania w systemach ciepłowniczych.
Mimo to postęp wydaje się powolny. „Nie ma bodźców ekonomicznych – utrzymanie obecnego systemu jest tańsze” – zauważa adiunkt Wu Chen. Kolega Ciprian Cimpan twierdzi, że zielona reputacja regionu nordyckiego nie pokrywa się z rzeczywistością. Autorzy mają nadzieję, że badanie zainspiruje działania polityczne i zwiększy inwestycje w systemy o obiegu zamkniętym w całym regionie.


