KGL_new
Wiadomości

Opakowania na froncie: wojna redukuje marże

Wojna z Iranem wywiera ciągłą presję na światowy przemysł opakowaniowy, utrudniając dostęp do kluczowych surowców i szlaków handlowych.

Globalny przemysł opakowaniowy odczuwa skutki wojny w Iranie, która objawia się wyższymi cenami plastiku, utrudnieniami w transporcie i rosnącymi kosztami energii. Najsilniejsza presja jest odczuwalna w sektorze opakowań plastikowych, gdzie producenci są uzależnieni od surowców petrochemicznych i szlaków żeglugowych łączących Zatokę Perską.

Z powodu utrzymujących się utrudnień w Cieśninie Ormuz dostawy polimerów uległy zmniejszeniu, wzrosły koszty transportu, a nabywcy żywności, napojów, kosmetyków i artykułów gospodarstwa domowego płacą więcej za słoiki, folie, butelki i tubki.

Skala szoku jest znacząca. Agencja Reuters, powołując się na Rabobank, podała, że ​​przez Cieśninę Ormuz rocznie przepływają produkty petrochemiczne o wartości od 20 do 25 miliardów dolarów. Agencja Reuters podała również, że w 2025 r. na Bliski Wschód przypadać będzie ponad 40% światowego eksportu polietylenu, natomiast S&P Global stwierdziła, że ​​region ten będzie odpowiadał za blisko 25% światowego eksportu polipropylenu.

Ma to znaczenie w przypadku opakowań, ponieważ polietylen i polipropylen są podstawowymi materiałami do produkcji elastycznych opakowań, nakrętek, pojemników, zamknięć i wielu sztywnych opakowań.

Ceny plastiku rosną

Najwyraźniejszy efekt występuje w przypadku polimerów. Agencja Reuters poinformowała na koniec marca, że ​​ceny polietylenu i polipropylenu wzrosły do ​​około czteroletniego maksimum po tym, jak zakłócenia w przepływach ropy naftowej i produktów petrochemicznych przez Ormuz ograniczyły globalną podaż.

Ma to obecnie bezpośredni wpływ na koszty opakowań. FoodNavigator podał, że żywność i napoje stanowią około 40% światowego popytu na opakowania z tworzyw sztucznych, co sprawia, że ​​sektor ten jest szczególnie narażony na wyższe koszty żywicy i kurczącą się dostępność surowców. W praktyce oznacza to wyższe ceny torebek, tacek, butelek i folii ochronnych stosowanych w łańcuchach dostaw żywności i napojów.

Uczestnicy rynku twierdzą, że dostępność jest równie dużym problemem, co cena. Pewien europejski trader powiedział S&P Global, że „producenci odmawiają potwierdzania ofert” w związku ze wzrostem zmienności.

W naszym portalu cytowaliśmy dyrektora generalnego Dow Jima Fitterlinga, który stwierdził, że „globalna logistyka stała się niepewna” i że nawet 50% dostaw polietylenu jest niedostępnych, ograniczonych lub ucierpiało z powodu konfliktu. Wszystkie te komentarze pokazują, dlaczego przetwórcy i właściciele marek mają trudności z zabezpieczeniem materiałów na normalnych warunkach.

Szlaki żeglugowe stają się coraz bardziej zacieśnione

Drugim ciosem jest logistyka. Wojna podnosi koszty opakowań, ale także transportu, podczas gdy opóźnienia w dostawach i mniejsza dostępność kontenerów zmuszają niektóre firmy do zmiany trasy przewozu lub przejścia na transport lotniczy. Ma to istotne znaczenie dla szerszego sektora opakowań, nie tylko dla kosmetyków, ponieważ te same ograniczenia transportowe dotyczą opakowań transportowanych do Europy, Azji i innych rynków zależnych od importu.

Agencja S&P Global podała, że ​​tranzyt przez cieśninę Ormuz „praktycznie ustał” w przypadku wielu przewozów kontenerów z Zatoki Perskiej, przy czym duzi przewoźnicy wstrzymali dostawy, a eksporterzy wycofali oferty.

Kupujący w Afryce, Turcji i na innych rynkach podchodzą sceptycznie do kwestii terminów realizacji zamówień, a niektórzy dostawcy rozważają alternatywne rozwiązania drogą lądową, które handlowcy opisali jako trudne do realizacji na dużą skalę.

Szerszy obraz sektora produkcyjnego wskazuje na to samo. Agencja Reuters doniosła 1 kwietnia, że ​​w marcu fabryki na całym świecie zmagały się z rosnącymi kosztami produkcji i opóźnieniami w dostawach, ponieważ konflikt zakłócił globalne sieci logistyczne.

W Wielkiej Brytanii opóźnienia w dostawach związane z omijaniem cieśniny Ormuz były najdłuższe od połowy 2022 roku. Dla nabywców opakowań oznacza to rynek, na którym trudniej przewidzieć terminy realizacji, a zaopatrzenie w krótkim terminie jest droższe.

Amerykanie rządzą

Gwałtowny wzrost światowych cen plastiku związany z konfliktem w Iranie przyniósł nieoczekiwany zysk amerykańskim producentom polimerów, odwracając sytuację z ostatnich lat słabego popytu i nadpodaży.

Jim Fitterling, prezes DOW, poinformował inwestorów o gwałtownej zmianie na rynku, w związku z rosnącymi cenami polietylenu w poszczególnych regionach. Firma wielokrotnie i szybko podnosiła ceny w Ameryce Północnej i na innych rynkach, przyspieszając wzrosty wraz z zaostrzaniem się warunków.

Polietylen, powszechnie stosowany w opakowaniach i dobrach konsumpcyjnych, odnotowywał długotrwały spadek cen po pandemii. Sytuacja uległa gwałtownej zmianie, gdy konflikt zakłócił łańcuchy dostaw. Producenci z Bliskiego Wschodu, którzy odpowiadają za znaczną część globalnej produkcji, ograniczyli produkcję, a producenci w Europie i Azji borykali się z ograniczonym dostępem do surowców bazowych.

Stworzyło to szansę dla producentów z USA, którzy polegają na stosunkowo niedrogim gazie ziemnym. Firmy zwiększyły produkcję i pracują na pełnych obrotach, a Fitterling wskazuje, że produkcja pozostanie na wysokim poziomie przez cały rok.

Analitycy branżowi twierdzą, że tempo wzrostu cen jest niezwykłe. - Tempo i skala ostatnich podwyżek nie mają sobie równych od dziesięcioleci, co podkreśla, jak szybko wstrząsy geopolityczne mogą zmieniać rynki surowcowe - uznał Waldemar Sobański, analityk rynku tworzyw, opakowań i recyklingu.

Ta zmiana gwałtownie podniosła ceny akcji. Akcje DOW mocno odbiły w tym roku po długotrwałym spadku, podczas gdy LyondellBasell odnotował podobne wzrosty w związku ze zwyżką popytu na tworzywa sztuczne, takie jak polipropylen.

Ograniczenia podaży na Bliskim Wschodzie skutecznie uwięziły materiały w regionie, co stworzyło możliwości eksportowe dla producentów z Ameryki Północnej i zwiększyło rentowność.

Jednak boom wywiera presję na dalsze etapy. Firmy opakowaniowe i producenci, którzy polegają na tworzywach sztucznych, mierzą się z malejącymi marżami. - Rosnące koszty polimerów zmuszają firmy do pokrycia krótkoterminowych strat, co w końcu dotknie konsumentów, w postaci wyższych cen - podsumowuje Sobański.

Nawet jeśli konflikt ustanie, analitycy spodziewają się, że przewaga amerykańskich producentów utrzyma się jeszcze przez jakiś czas. - Normalizacja łańcuchów dostaw i produkcji w Zatoce Perskiej może zająć miesiące, co opóźni powrót do warunków sprzed konfliktu - szacuje Sobański.

Sytuacja producentów opakowań

Dla przetwórców, producentów opakowań i właścicieli marek koszty produkcji i transportu opakowań rosną szybciej, niż wiele kontraktów jest w stanie udźwignąć. Pogorszyła się również ogólna sytuacja inflacyjna.

Tymczasem, wiele firm zajmujących się produkcją opakowań nie jest w stanie od razu przełożyć wzrostu kosztów. Umowy często zmieniają się kwartalnie lub corocznie, podczas gdy ceny frachtu i polimerów mogą zmieniać się w ciągu kilku dni.

- Napięcia geopolityczne, niestabilne rynki energii i zmieniające się przepływy handlowe już teraz wpływają na koszty materiałów i strategie łańcucha dostaw. Gdy koszty rosną szybko, a ceny sprzedaży pozostają w tyle, marże na opakowaniach maleją, zanim jeszcze popyt osłabnie. – ocenia Waldemar Sobański.

Pierwszą reakcją jest ściślejsza kontrola kosztów i dyscyplina cenowa. Producenci potrzebują w 2026 roku więcej strategii zaopatrzenia i negocjacji opartych na danych, ponieważ rozdrobnienie zakupów i słaba przejrzystość utrudniają obronę marż w okresach niestabilności rynków.

- W praktyce oznacza to dokładniejsze śledzenie przepływu polimerów, ładunków i energii, a także szybsze podejmowanie decyzji w sprawie klauzul dotyczących dopłat i komunikacji z klientami. – wyjaśnia Sobański.

Drugą odpowiedzią jest szersze pozyskiwanie i zarządzanie ryzykiem. Odporność i elastyczność stają się kluczowymi celami łańcuchów dostaw opakowań, nie tylko ze względu na obecne wstrząsy geopolityczne, ale także dlatego, że długotrwałe, jednokierunkowe modele dostaw stały się mniej niezawodne.

- Rewolucja zmienia oblicze wszystkich głównych grup materiałów opakowaniowych i zmusza firmy do ponownego przemyślenia sposobu pozyskiwania, produkcji i transportu opakowań. – mówi Sobański.

Trzecią reakcją jest przegląd samego opakowania. Niektóre firmy zmniejszają wagę, upraszczają specyfikacje lub wykorzystują więcej materiałów pochodzących z recyklingu, tam gdzie pozwalają na to dostawy i zgodność z przepisami. Nie eliminuje to ryzyka inflacji, ale może zmniejszyć narażenie na drogie, pierwotne materiały lub trudne do zabezpieczenia formaty.

- Lekcja długoterminowa jest prosta. Inflacja wywołana wojną nie tylko podnosi koszty opakowań, ale także ujawnia słabe modele cenowe, wąską bazę dostawców i powolne mechanizmy kontraktowe. – tłumaczy Sobański.

Przedsiębiorstwa, które zdają sobie sprawę z ryzyka, będą w lepszej pozycji, by bronić marż na opakowaniach, gdy nadejdzie kolejna rewolucja.

Dodaj ofertę pracy