Przed Sądem Okręgowym w Weiden rozpoczął się jeden z większych procesów dotyczących nielegalnego handlu odpadami w Bawarii. Były szef firmy recyclingowej Roth International GmbH oraz jego czeski współpracownik stanęli przed sądem oskarżeni o zorganizowany, nielegalny wywóz setek ton niebezpiecznych odpadów do Czech i Polski.
Według aktu oskarżenia 43-letni Niemiec i 57-letni Czech w ciągu kilku lat dopuścili się co najmniej 41 nielegalnych transportów odpadów na teren Republiki Czeskiej oraz kilka do Polski. Część z nich zawierała odpady niebezpieczne, m.in. włókno szklane i kompozyty z zużytych łopat turbin wiatrowych oraz elementy zużytych baterii litowo-jonowych. Odpady były rzekomo fałszywie deklarowane jako zwykłe tworzywa sztuczne przeznaczone do recyklingu.
Porzucone śmieci w Czechach
Nielegalne składowiska powstały m.in. w miejscowościach Jiříkov (Těchanov) oraz w Brnie. Gdy sprawa wyszła na jaw, czeskie władze i mieszkańcy zareagowali gwałtownie. Lokalne protesty i presja medialna doprowadziły do tego, że Bawaria musiała sprowadzić z powrotem do Niemiec około 300 ton odpadów. Niemieckie śledztwo ujawniło, że firma systematycznie omijała unijne przepisy regulujące transgraniczny transport odpadów. Brakowało wymaganych zezwoleń, a dokumentacja była celowo fałszowana, by obniżyć koszty legalnej utylizacji.
Dodatkowe zarzuty
Oprócz nielegalnego eksportu odpadów 43-letni oskarżony odpowiada również za fałszowanie dokumentów oraz nieumyślne narażenie zdrowia pracowników. Według prokuratury wiedział o nieszczelnej instalacji do przetwarzania baterii, ale nie wyłączył jej mimo świadomości ryzyka. Pracownicy mieli regularnie wdychać szkodliwe substancje.
Firma Roth International ogłosiła upadłość w 2025 roku, co dodatkowo skomplikowało sprawę zarówno pod względem karnym, jak i cywilnym.
„Müllmafia” w akcji
Sprawa wpisuje się w szerszy problem tzw. „müllmafii” – grup i firm, które zarabiają na przerzucaniu problemu odpadów do krajów o niższych kosztach utylizacji i słabszej kontroli. Niemcy od lat są największym eksporterem odpadów w Unii Europejskiej, a Czechy i Polska należą do głównych kierunków nielegalnego wywozu.
Proces przed Landgericht Weiden zaplanowano na kilkanaście dni rozpraw. Oskarżonym grożą wieloletnie wyroki pozbawienia wolności, szczególnie ze względu na działanie z pobudek zarobkowych i dużą skalę procederu.
Sprawa jest uważnie obserwowana zarówno w Bawarii, jak i w Czechach. Dla wielu mieszkańców regionu przygranicznego stała się symbolem tego, jak „zielona transformacja” (w tym energetyka wiatrowa) generuje ogromne ilości odpadów, z którymi Europa nie radzi sobie w sposób legalny i ekologiczny.
Aktualizacja z dnia 16.06.2026
Wczoraj, pierwszego dnia procesu, zawarto ugodę w sprawie przyznania się do winy. Zgodnie z porozumieniem, były dyrektor niemieckiej firmy Roth ma otrzymać karę pozbawienia wolności nieprzekraczającą trzech i pół roku. Od dziesięciu miesięcy przebywa w areszcie tymczasowym.
Sprawa przyciągnęła uwagę miedzynarodowej opinii publicznej po odkryciu odpadów z Niemiec, składowanych na wysypiskach w Czechach i Polsce. Późniejsze dochodzenie przeprowadzone przez władze wykazało, że materiał powinien podlegać obowiązkowi zgłoszenia. Ugoda jest warunkowa od przyznania się pozwanego i zapłacenia 100 000 EUR na rzecz kraju związkowego Bawaria. Władze poniosły koszty w wysokości ok 600 000 EUR w celu repatriacji i prawidłowego zagospodarowania około 600 ton odpadów. Nie wiadomo, co z oskarżonym w tej samej sprawie obywatelem Republiki Czeskiej.


