KGL_new
Wiadomości

Jak to się robi w Japonii, czyli jak wiedza burzy stereotypy eko fanatyków…

Pojechała polska eko aktywistka do Japonii, zobaczyła jak polimery są wplecione w tamtejsze życie i stosunki społeczne i natychmiast jej zdeterminowane, ale też i stereotypowe widzenie problemu zagrożenia odpadami z tworzyw sztucznych w Europie zachwiało się w posadach, by nie powiedzieć, że legło w gruzach.

Wiedza leczy z uprzedzeń i burzy stereotypy...

Dlatego polecamy naszym czytelnikom lekturę reportażu, który ukazał się na wp.pl: https://kobieta.wp.pl/japonczycy-pakuja-wszystko-w-plastik-gdy-weszlam-do-piekarni-zdziwilo-mnie-zachowanie-ekspedientki-6453109948659841a

Reportaż pokazuje dobitnie, że problem odpadów, to problem całej planety, wszystkich kluczowych centrów przemysłowych i gospodarczych. I dlatego potrzebny jest konsensus w tej sprawie głównych gospodarek i systemów politycznych, wprowadzane i planowane zakazy, obostrzenia, bariery przez organy UE nie wpłyną w sposób istotny na poprawę stanu środowiska naszej planety, jedynie pogorszą standardy życia Europejczyków i obniżą poziom konkurencyjności unijnych gospodarek.

Nie dość powtarzać, iż wg ogólnie dostępnych badań j szacunków, koło 80% globalnych odpadów z tworzyw sztucznych w oceanach pochodzi z krajów azjatyckich, a około 1% z Europy (ok. 0,02% pochodzi z Niemiec, z Polski poniżej 0,01% ).

Oczywiście, każda tona odpadów jest o tonę za dużo. UE powinna przede wszystkim przyczynić się do rozwoju zrównoważonych struktur gospodarki odpadami w tych nowych krajach, które najbardziej przyczyniają się do globalnego problemu.

Niemieccy naukowcy dowiedli, że nawet 95 proc. zaśmiecającego oceany plastiku pochodzi z zaledwie 10 wielkich rzek i jest efektem niewłaściwego zarządzania plastikowymi odpadami w ich dorzeczach.

Badacze z niemieckiego Centrum Helmholtza ds. Badań Środowiskowych (UFZ) w Lipsku, dokładniej przyjrzeli się, w jaki sposób i którymi drogami plastikowe odpady trafiają do oceanów. W tym celu przeanalizowali i porównywali wyniki wcześniejszych badań dotyczących ilości plastiku w 57 rzekach na całym świecie.

Naukowcom udało się dowieść, że istnieje zależność miedzy ilością plastiku w rzekach a niewłaściwym składowaniem (lub jego brakiem) plastikowych śmieci w ich dorzeczach. Znaczenie ma też oczywiście wielkość rzeki, piszą w publikacji na łamach "Environmental Science & Technology".

"Ilość plastiku na metr sześcienny wody jest znacznie wyższa w wielkich rzekach niż w małych. Zawartość plastiku w wodzie rośnie w nieproporcjonalnie wyższym tempie niż rozmiar rzeki" – tłumaczy szef zespołu z Lipska dr Christian Schmidt. Wraz z kolegami wyliczył, że aż 88-95 proc. całego plastiku trafiającego mórz i oceanów na Ziemi pochodzi z zaledwie 10 rzek. Osiem z tych rzek - Jangcy, Indus, Rzeka Żółta (Huang He), Hai He, Ganges, Rzeka Perłowa, Amur i Mekong – znajduje się w Azji, dwie pozostałe, Nil i Niger, w Afryce.

Jak oszacowali naukowcy, zmniejszenie zawartości plastiku tylko w tych rzekach o połowę zredukowałoby całkowity "dopływ" plastiku do oceanów o 45 proc.

Niestety, działające w Polsce organizacje branży polimerowej zupełnie nie potrafią przebić się z tymi faktami do szerokiej opinii publicznej.