plastpol22
Wiadomości

Szczepionka na plastikofobię?

Obecność odpadów z tworzyw sztucznych w morzach i oceanach jest niezaprzeczalnym faktem. Warto jednak zadać pytanie, kto jest za to odpowiedzialny? Producenci, czy może również konsumenci, którzy porzucają je w miejscach do tego nieprzeznaczonych?

 

Nie da się też ukryć, że odpady z tworzyw sztucznych, z uwagi na ich trwałość oraz właściwości, bardzo negatywnie oddziałują na ekosystemy wodne, a w konsekwencji także na zdrowie, a nawet życie ludzi. Jak wskazuje Krzysztof Hornicki, wiceprezes Zarządu Interseroh Advisory Spółka z o.o., w codziennych komunikatach na temat szkodliwości plastiku brakuje wyraźnej informacji, w jaki sposób te tworzywa sztuczne trafiają do środowiska naturalnego. - Nawet najbardziej zatwardziały „plastikofob” zdaje sobie sprawę, że producenci napojów w butelkach, toreb na zakupy czy chusteczek nawilżanych nie wytwarzają ich tylko po to, aby prosto z linii technologicznych wyrzucić je do mórz lub oceanów. I właśnie w tym miejscu dochodzimy do zaskakującego dla niektórych osób wniosku - za zanieczyszczenie świata odpowiedzialni są również (a może przede wszystkim?) konsumenci, którzy nieodpowiedzialnie gospodarują odpadami i z premedytacją porzucają je w miejscach do tego nieprzeznaczonych – wyjaśnia.

Obowiązki przedsiębiorców a Dyrektywa SUP

Orężem Unii Europejskiej w walce z wszechobecnym tworzywem sztucznym ma być „dyrektywa SUP”, zwana także „dyrektywą plastikową”. Pod tymi potocznymi sformułowaniami kryje się bardzo konkretny akt prawny w postaci Dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2019/904 z dnia 5 czerwca 2019 roku w sprawie zmniejszenia wpływu niektórych produktów z tworzyw sztucznych na środowisko. - Wymogi w niej zawarte zostaną przeniesione do polskiego systemu prawnego w dwóch różnych ustawach, w tym w nowelizacji ustawy o obowiązkach przedsiębiorców w zakresie gospodarowania niektórymi odpadami oraz o opłacie produktowej, która w chwili obecnej cały czas stanowi projekt (nr: UC73) podlegający intensywnym pracom legislacyjnym. Jakie zatem rozwiązania narzuca Unia Europejska? Przede wszystkim jest to wyraźny zakaz wprowadzania do obrotu niektórych produktów jednorazowego użytku z tworzyw sztucznych, w tym także tych „najbardziej medialnych”, czyli patyczków higienicznych, sztućców, słomek i mieszadełek do napojów – wylicza Krzysztof Hornicki. Ponadto wprowadzone ma zostać nowe obciążenie finansowe dotyczące pojemników na posiłki i kubków na napoje stanowiących jednorazowe opakowania z tworzyw sztucznych, które ponosić będą konsumenci w jednostkach handlowych i gastronomicznych. - Maksymalna wysokość tej opłaty wyniesie 1 zł za sztukę opakowania, natomiast jej inkasowanie wiązać się będzie z koniecznością realizacji dodatkowych obowiązków administracyjnych obejmujących dokonanie wpisu w rejestrze BDO, sporządzanie corocznej sprawozdawczości oraz prowadzenie ewidencji nabytych i wydanych opakowań. Z kolejnymi wydatkami muszą się także liczyć przedsiębiorcy wprowadzający do obrotu między innymi plastikowe torby na zakupy, butelki na napoje, chusteczki nawilżane, balony i filtry wyrobów tytoniowych. Podmioty te zobowiązane będą do ponoszenia corocznej opłaty na pokrycie kosztów uprzątania, zbierania, transportu i przetwarzania odpadów powstających z ich produktów, która wyniesie maksymalnie 0,05 zł za sztukę każdego wprowadzonego na rynek wyrobu - dodaje ekspert.

Wymóg dodatkowego oznakowania – kiedy i dla jakich produktów?

Krzysztof Hornicki zauważa także, że oprócz nowych obciążeń finansowych obowiązywać będzie również przymus dodatkowego oznakowania wybranych asortymentów z tworzyw sztucznych, który obejmie na przykład podpaski higieniczne, tampony, chusteczki nawilżane, wyroby tytoniowe z filtrami oraz kubki na napoje. - Oznaczenia te będą miały na celu uzmysłowienie kupującym, że nabywany przez nich produkt wykonany został lub składa się z plastiku i część przedsiębiorców zaczęła już stosować się do tego wymogu, co widać chociażby w przypadku niektórych paczek papierosów lub kubków wielomateriałowych oferowanych w restauracjach typu fast-food - wyjaśnia. Uzupełnieniem wprowadzanych zmian będzie także konieczność realizacji dedykowanych publicznych kampanii edukacyjnych poświęconych prawidłowemu postępowaniu z odpadami powstającymi z produktów jednorazowego użytku z tworzyw sztucznych. - Na ten cel przedsiębiorcy będą zobowiązani wydatkować kwotę w wysokości co najmniej 0,1 proc. przychodu netto z tytułu wprowadzania tych produktów do obrotu. Pozostałe obowiązki wynikające z dyrektywy SUP, dotyczące butelek na napoje, uwzględnione zostały natomiast w odrębnym projekcie ustawy wdrażającej do polskiego systemu prawnego unijne wymogi w zakresie rozszerzonej odpowiedzialności producenta (ROP) – o czym będzie mowa w kolejnym artykule Interseroh – wskazuje Krzysztof Hornicki.

Ile skuteczności, ile pozorów, a ile konkretnych obciążeń?

Czy zatem projektowana ustawa stanie się lekiem na plastikofobię, czy też stanowić będzie wyłącznie zbiór kolejnych obciążeń administracyjnych, które dotkną przedsiębiorców wprowadzających do obrotu produkty w opakowaniach, zwłaszcza tych z sektora MŚP? - W mojej ocenie ten drugi scenariusz jest niestety bardziej realny, ponieważ ponownie przeważającą rolę odgrywać mają zakazy, opłaty, sprawozdania, wpisy do rejestru i ewidencje, a zbyt mało miejsca poświęcono edukacji ekologicznej oraz zachętom do zmian nawyków konsumenckich. Kij jest prostszy w użyciu od marchewki, ale nie zawsze skuteczniejszy – uważa Krzysztof Hornicki.

- W Interseroh, mimo iż działamy w imieniu przedsiębiorców wprowadzających do obrotu produkty w opakowaniach, to doskonale zdajemy sobie sprawę, że najlepszym opakowaniem, oczywiście wyłącznie z punktu widzenia ochrony środowiska, jest to, którego nie ma. Takie podejście nie jest jednak realne w gospodarce rynkowej, zwłaszcza w odniesieniu do tworzyw sztucznych, dla których w wielu przypadkach po prostu brakuje realnej i bezpiecznej alternatywy. Od zakazów ważniejsze wydają się zatem inwestycje w procesy recyklingu, a zamiast kolejnych obciążeń administracyjnych działania zwiększające poziom świadomości konsumentów. Wygląda więc na to, że na szczepionkę na plastikofobię będziemy jednak musieli jeszcze trochę poczekać – konkluduje Krzysztof Hornicki.